Beduin camp

Kolejna próba sfotografowania gwiazd. Scenerią mnie obdarowano znakomitą. Cisza, spokój, mnóstwo gwiazd i pełnia księżyca, która doskonale oświetliła mój obiekt. Miałem na pustyni trzy podejścia, oto pierwsze z nich. Na dole widać nasz obóz a ta skała generalnie sprawia wrażenie, że zaraz się na ten obóz zapadnie!

Drugie podejście okazało się katastrofą ze względu na totalny brak ogarnięcia fotografa 😛 Nad trzecim jeszcze nie zasiadłem, więc wciąż czekam na wyrok…


Another approach to photographing the stars. I was blessed with a great scenery. Peace and quiet, lots of stars and full moon which lit my object perfectly. I took three pictures during my recent trip to the desert and this is the first one. You can see our camp at the bottom and this huge rock does indeed look as it is going to fall on it any moment.

Second approach was a self-inflicted complete disaster while I did not have a proper sit down with the third yet, so the sentence is still looming.

Zdrowaśki, Długas

 

Desert wildlife

Niby pustynia, a jednak jest trochę zwierzaczków. Poza tymi poniżej jest też dużo ptaków, w górach są kozice (nie mieliśmy przyjemności), widzieliśmy też pustynnego lisa. Niestety nie czuł się zbyt dobrze, więc ze względu na szacunek dla zmarłych nie zamieszczam tu jego zdjęcia.


Although a desert, there are some animals. Besides those below there are birds flying around, mountain goats (we haven’t had the pleasure), we also saw a desert fox. Unfortunately he was not doing very well and out of respect for the dead I will not post its picture here.

Zdrowaśki

The Desert Train

Jak sięgam pamięcią zawsze miałem pociąg do pociągów. Opuszczone miejsca też już od dłuższego czasu mnie fascynują. A opuszczony pociąg, w dodatku na pustyni? Miodzio! Na takie oto cudo natrafiliśmy przypadkowo w Jordanii. Szkoda, że akurat zajechał autobus z japońskimi turystami, ale nic to. Klimacik i tak był. Tymbardziej, że nas powitała rodzinka przesłodkich zwierzątek.


As far as my memory reaches I always had a thing for trains. Abandoned places also fell into my radar quite a while ago. And an abandoned train? In the middle of the desert? What a treat! Which is what we accidentally found during our trip in Jordan. A bit of a pity that at around the same time a Japanese tourist bus arrived. It did not ruin the whole experience though. It was 🙂 Especially since we were greeted by a family of sweet animals.