Stag Party

All are invited! Food and drinks provided! Antlers welcome (handle with care)!

Gardens and Deer Park at Wollaton Hall, all day every day!

Freedom

Zdają się mieć fajne życie. Krążą sobie zwyczajnie po okolicy, a jest gdzie się szwędać, szczególnie jeśli jest to jakaś stara mieścinka w górach pozbawiona ruchu i innych zagrożeń. Zawsze coś dostaną do jedzenia (zazwyczaj od człowieka, który uważa się za ich właściciela). Mimo bycia karmionym z łatwością znajdują sobie jakąś ofiarę, jeśli mają ochotę na smakołyk lub po prostu trochę zabawy. Bez problemu przyciągają uwagę niczego nie podejrzewającego przechodnia jak ich najdzie ochota na pieszczoty. Mają bardzo, ale to bardzo, bogate życie w internecie nawet nie zdając sobie sprawy z tegoż internetu istnienia. Przenikają do milionów (o ile nie miliardów) postów na Instagramie i innych platformach, włącznie z tym blogiem. Ponadto, i co w tym wszystkim najpiękniejsze, chuj ich to wszystko obchodzi. Cóż za żywot.


They seem to have a nice life. They just roam around with lots of space to do so, especially if it is an old village in the hills without traffic or other dangers. They always get food (usually from a person who regards themself as their owner). Despite being fed by a human they easily find a prey should they wish to enjoy a treat or simply have some guilty fun. They effortlessly attract attention of an unsuspecting passer-by whenever a need for a cuddle arises. They also have a very, but very rich online life despite not even being aware of internet’s existence. They find their way to milions (if not bilions) Instagram posts and other platforms, this blog included. But most beautifully of all, about all these things, they just simply do not give a fuck. What a life.

Zdrowaśki, Długas

Monte Forato

Dosłowne tumaczenie – “dziurawa góra”. Fajnie mieszkać blisko gór i jednocześnie nad morzem, widoczki przy zacnej pogodzie są zniewalające. Na jednym ze zdjęć widać Korsykę i jej najwyższe szczyty, oddalone od 200 do 220 km od Monte Forato. Powieść kumpla z roboty – jeden koleś wjechał samochodem gdzieś wysoko na Korsyce, drugi w Alpach Apuańskich. Ustawili je odpowiednio i rozmawiali ze sobą morsem za pomocą świateł drogowych. Cóż za widoczność!


Direct translation, mountain with a hole. It is nice to live by the sea and close to the mountains. The views on a clear day are flabbergasting. On one of the pictures you can see Corsica and its highest peaks, between 200 and 220 km from Monte Forato. A story from a pal at work – one lad took his car somewhere up in Corsica, another guy in the Apuan Alps. They parked them just right and could actually have a conversation in morse language using the high beams. What a visibily!

Giardino dei Tarocchi

Park Guell w Barcelonie. Wielka wystawa stylu architektonicznego, o którym nie myślelibyście, że mógłby istnieć. Jednak istnieje, ma się dobrze i zakorzenia się solidnie w pamięci. Wiele ludzi robi zdjęcia, co bardziej zainspirowani tworzą obraz czy inną sztukę. Jedna osoba wyniosła to uczucie na zupełnie inny poziom. Trochę architektonicznego geniuszu, wpływ Gaudiego po wizycie w Parku Guell, domieszka pasji do kart Tarota zaowocowała budową Ogrodu Tarota we włoskim rejonie Maremma, autorstwa Niki de Saint Phalle. Fajnie jak ktoś spuszcza swoją wyobraźnię ze smnyczy bez ograniczeń. Polecam.


Park Guell in Barcelona. A momentous exhibition of architectural style that you would not think could have existed. Yet it is there and leaves a lasting imprint in your memory, or your photos. Some particularly impressed people will create a drawing, song or other art inspired by the great Gaudi. One person took it to another level though. A mixture of architectural ingenuity, Gaudi’s influence after visiting Park Guell and passion for the tarot cards prompted Niki de Saint Phalle to build the Giardino dei Tarocchi in the Italian area of Maremma. It is cool when someone unleashes their immagination without restrictions. Highly recommended.


Bologna night

Czym jest dzień bez nocy? Moim zdaniem miasta, i nie tylko, zasługują na odwiedziny w obydwu aranżacjach. Zupełnie inny klimat.


What is a day without a night? I believe cities, if not everything, deserve to be seen in both setups, they offer different vibe and landscape.

Bologna

Podczas ostatniego powrotu z Polski los zrobił sobie ze mnie jaja i wysłał mnie na noc do Bolonii. Nie zostało mi nic innego jak rzeczywiście zostać tam na noc i wykorzystać okazję aby przyjrzeć się temu dość znanemu i ładnemu miastu.


Last time I was going back from Poland the fate took me for a ride and made me stay in Bologna one night. What else was there for me to do than to indeed stay the night and have a look at this quite famous and fairly good looking town.

Monte Serra

Góra która dominuje z jednej strony nad Pizą, z drugiej nad Luccą. Łatwo można ją rozpoznać z każdej strony przez zestaw anten wybudowany na jej szczycie. Można z niej podziwiać praktycznie całą dolinę rzeki Arno z Pizą na czele, wzgórzami od południa i morzem od zachodu. Podoba mi się tam nocą, szczególnie gdy się trafi akurat na zachód księżyca 🙂


The mountain overlooks Pisa on one side and Lucca on the other. You can easily recognise it from any spot due to a set of huge antennas built on its peak. From it you can admire practically the whole plain of river Arno with Pisa in the middle, hills in the south and sea in the west. I like it at night, particularly when you can witness the moon setting 🙂

Apuan walks> Monte Piglione

Szczyt Piglione i parę starszych zdjęć z Alp Apuańskich.


Piglione Mountains plus a couple of older pictures from the Apuan Alps.

Pisa

Dzisiaj studenckie miasto w zachodniej Toskanii, niedaleko morza. Jest to miejscowość z bogatą historią, jak to we Włoszech bywa. W wielkim uogólnieniu – założone przez Etrusków, podbite przez Rzymian, w okolicach X, XI wieku potęga morska i handlowa, na jakiś czas podbita przez Genueńczyków, po czym przez Florencję. I to wszystko na długo przed powstaniem dzisiejszych Włoch. Ma nienajgorzej zachowaną starówkę, mimo ciężkiego alianckiego bombardowania podczas drugiej Wojny Światowej. Bez uszczerbku przeczmychnął się przez wojnę Plac Cudów, na którym to stoi pewna całkiem znana w świecie wieża. Warto na nią rzucić okiem, ale potem koniecznie należy się poszwędać po ciasnych uliczkach 🙂


Today a university city in western Tuscany, not far from the sea. It is a settlement with rich history, as it usually goes in Italy. Generally speaking – founded by the Etruscans, then counqered by the Romans, at around X, XI century a mighty seafarer and trader, for a while conquered by the Genoese and then by Florence. And all that long before the creation of Italy as we know it today. It has a fairly well kept old town, despite heavy allied bombardment during the Second World War. The Square of Miracles managed to sneak through it without a scratch, with its quite famous tower. It is worth giving it a glimpse but then it is a must to go and wonder around the narrow streets of old town 🙂

The eye

– Ej, człowiek, ja też chcę selfie!

– No to masz. Dałoby się jeszcze przybliżyć, ale musiałbyś się wykazać większą cierpliwością, kocie.


– Oi, human, I want a selfie too!

– There you go. It is possible to have it even closer, but you would need to equip yourself with much more patience, cat.