The olive fortress

Szwędając się po niedawno przedstawionej fabryce oliwy nie można przeoczyć głównego budynku produkcyjnego w samym środku zakładu. Zerka na Ciebie z góry gdziekolwiek się nie znajdujesz. I wiesz już że, pomimo wielu ciekawych miejscówek, to będzie główna atrakcja wizyty. I nie zawiedziesz się. W innych częściach fabryki większości sprzętu już nie ma, znajdziesz go za to tutaj, aczkolwiek niebanalnie dotkniętego czasem. Atmosfera w środku jest ponura, wielke zborniki zdają się chcieć Cię połknąć swoimi otwartymi paszczami. Można dojść na drugie piętro, wyżej schody są zbyt skorodowane lub zbyt nieistniejące. Generalnie wnętrze to labirynt różnego rodzaju rur ze sterownią na drugim piętrze. Rozpościerał się z niej widok na wszystkie piętra, jednak dzisiaj okno jest już chyba nie do wyczyszczenia. Tak samo jak cały budynek, już nie do naprawy.


Wandering around the recently described olive oil factory you cannot miss the main production building in the middle. It looms at you wherever you are and you know that, even if there are many things to see, this will be the highlight of your visit. And indeed it was. In other parts most of the equipment is gone, here however it is still there, generously touched by time though. Upon entering the atmosphere becomes much darker and gloomier, with the open-mouthed tanks wanting to swallow you. There is a possibility to visit a couple of floors but further up the stairs are either too corroded or too nonexistent. Most of it is a labyrinth of pipes and hoses, with a control room on the second floor with a window overlooking the work area. However the view is very obscured as the window is basically beyond cleaning. Like the whole building, neglected beyond repair.

Zdrowaśki, Długas

Olive oil factory

Chyba nie powinno mnie dziwić, że żyjąc we Włoszech mam fabrykę oliwy w zasiegu ręki. Tę nową, która od czasu do czasu zasmradza radośnie całe miasto (przypomina mi Świecie w Polsce) i tę starą, która prawie dwadzieścia lat temu przeszła na emeryturę. Emeryturę niezbyt aktywną, wiele pozostawiono na pastwę natury lub złomiarzy. Zakład jest całkiem spory. Szwędając się między produkcją i magazynami ładnych parę godzin zeszło. Samej oliwy już nie ma, ale ciekawostki typu buteleczki do degustacji albo faktury na 1428 galonów oliwy wysłanej do New Jersey w 1999 można znaleźć. Doszły mnie słuchy, że jest plan na zrewitalizowanie całego zakładu na użytek publiczny. Dobrze, przyda się. Jeszcze lepiej, że się wbiłem na czas.


I suppose it should not surprise me that while living in Italy I have an olive oil factory as a neighbour. A new one, which smells up joyfully the whole town from time to time (reminds me of a town in Poland with similar exposure) and an old one, sent to retirement nearly twenty years ago. Not a very active retirement, I might add, as many things were left to the fate of nature or scrap collectors. The facility is quite large. Wandering between the production and warehouses cancelled a few hours in a blink of an eye. The oil itself is not there anymore but you can find some curiosities like tester bottles or an invoice for 1428 gallons sent to New Jersey in 1999. I have heard a rumor of a plan to revitalize the whole area for public use. Good, it is needed there. Even better I managed to sneak in on time.

Perspectives

Skończył się dla nas kolejny rok a w jego miejsce zaczął następny. Miejmy tylko nadzieję, że wpisze się pod hasło typu “aby do wiosny” raczej niż “z deszczu pod rynnę”… Nie wszystko jednak można podpiąć pod nasze pojmowanie przemijania czasu. Za milion lat na tym obrazku zmieni się niewiele, może zniknie któraś gwiazda a w jej miejsce wskoczy inna. Krzyża za to z pewnością nie będzie.


Yet another year is finished for us and the next one began. Let us just hope that it will reveal itself to the tune of “after the rain comes sun” rather than “out of the frying pan into the fire”… Not everything fits into our perception of passing time. In a million years not much will change in this view, maybe a star will disappear and a new one will arrive in its place. The cross will be definitely gone though.

Zdrowaśki, Długas

San Gimignano

Jedno z lepiej zachowanych średniowiecznych toskańskich miasteczek, a wybór jest niebanalny. Spośród tłumu wyróżnia je obecność wysokich, przydomowych wież. Otóż w przeciwieństwie do wielu innych miejscowości nie wszystkie zostały zdemontowane (przykładowo Lucca – miasto dziesięć razy większe, wież było kiedyś około 250 a zostało kilka. W San Gimignano tymczasem z 72 ostało się 14). Dominują one całkowicie i dają się zauważyć z wielu kilometrów. Widok trafnie nazwany prez mą lubą średniowiecznym Manhattanem 🙂

Poczekałem sobie spokojnie do wieczora i praktycznie całą mieścinę miałem dla siebie.


One of the best kept Tuscan medieval towns, and there is a vast choice in the region. It stands out from the crowd thanks to its tall towers. As opposed to many other towns not all structures were demolished (let’s take Lucca for example – out of about 250 towers there is only a few left. In San Gimignano, settlement ten times smaller and out of 72 we can still enjoy 14). They dominate the landscape and can be seen from many kilometers. The view aptly described by my companion as an medieval Manhattan 🙂

I have waited peacefully till the evening and had practically whole town for myself.

Zdrowaśki,

Długas

Ye olde cheese ball

Szwędaliśmy się ostatnio po plaży przy zachodzie słońca i akurat w tym samym czasie wschodził księżyc. Zdawał się nam być wyjątkowo urzekający, więc postanowiłem nieco mu się przyjrzeć.


The other day we were wandering on the beach at sunset and the moon happened to be rising at the same time. We found it particularly charming so I decided to take a closer look 🙂

Surfing school

“Przygotowujemy do surfingu w każdych warunkach”


“We train to surf in any conditions”

Fire!

Dziwne zjawisko. Plaża cała zalana wodą, a jednak w ogniu! Zachód po sztormie, to jest to.


Strange occurance. The beach all in water, yet on fire! Sunset after a storm, oh yes.

Zdrowaśki,

Długas

Open arms

Z pewnym opóźnieniem kolejne podejście do fotografi gwiazd. Chmury i statki zakłóciły mi co nieco proces twórczy, ale dzięki wyrozumiałości i pozytywnemu nastawieniu bohaterki zdjęcia udało się dokończyć naświetlanie i jakoś wszystko posklejać 🙂


With a small delay another approach to night sky photography. Clouds and ships disrupted the creative process a bit, but thanks to the understanding and positive attitude of the protagonist of the picture I managed to finish the exposure and somehow put it all together 🙂

Zdrowaśki, Długas

Let there be light

Lubię ciemność. Zawsze lubiłem. Nie mam na myśli tej totalnej, chociaż jej doświadczenie może zagwarantować niezapomniane przeżycia. Z punktu widzenia fotografa wolę jednak kiedy pojawi się gdzieś światło, w imię urozmaicenia krajobrazu. Gwiazdy spełniają tę rolę doskonale, lecz zupełnie bezchmurne niebo należy do rzadkości (tak, nawet we Włoszech). Na szczęście występuje w naturze jeszcze inne zjawisko, które znakomicie zaspokaja mój apetyt.


I like darkness, I always have. I do not mean the total one, however experiencing it might guarantee some unforgetable memories. From the point of view of a photographer however I prefer if a light appears somewhere, just to diversify the landskape wee bit. Stars fit in this role perfectly but a completely clear sky is rather rare (yes, also in Italy). Luckily there is another occurance in nature, which fulfills my apetite brilliantly.

Zdrowaśki, Długas

The scary thing

Ostatnio było stworzonko małe i śmieszne, a dzisiaj duże i straszne!


Recently there was a small and funny thing. Today, a big and scary one!