Lucca’s terraces

W średniowieczu na panoramę Lukki składały się ponoć setki wież. Reprezentowały one moc rodu do którego należały. W pewnym momencie jeden z rodów okazał się zbyt potężny i wymyślił że, zamiast budować jeszcze wyższą wieżę, rozkaże inne obniżyć… Z tej przyczyny w dzisiejszej panoramie ostało się tylko kilka tego typu konstrukcji. Na szczęście na dwie z nich można dziś wejść i podejrzeć, co pozostało z reszty.


In the medieval era hundreds of towers composed the panorama of Lucca. They expressed the might of the house they represented. At some point one of the houses became so powerful that, instead of building yet a taller tower, it decided to order the competition to lower theirs… As a result there is only a few of them left in today’s panorama. Luckily you can climb two of them and have a peek at what remains of the rest.

Zdrowaśki, Długas

Carnevale Universale

Trochę się ostatnimi czasy wszystko skomplikowało. Ludzie się zastanawiają czy nosić maseczkę na czole czy podbródku; czy ich stopa zostanie aresztowana gdy ją tylko wystawią poza dom, miasto lub państwo. Karnawał nie pozostał w tyle z tym całym zamieszaniem i przyjechał we wrześniu zamiast w lutym. Ludzie nie wiedzieli jak się ubrać i zachować, nawet pogoda pokręciła rodzaje deszczu i nasłała jakiś huragan. Niemniej jednak wyszło super jak zawsze, brakowało tylko wielkiego ulicznego afterka. Może w kolejnym lutym (wrześniu?)


Things got a bit confusing these days. People were baffled whether to wear the mask on the forehead or the chin; whether their foot was going to be arrested upon being set outside their own house, town or country. The carnival did not stay behind in all this perplexity and as a result arrived in September instead of February. People were not sure what to wear or how to behave, even the weather got the type of rain wrong and dropped a hurricane. Nevertheless it was beautiful as always, the only thing missing was the big street afterparty. Well, maybe next February (September?)

Falling stars

Powyższy tutył nasunął mi się ponieważ można, jakby się uparł, odnieść wrażenie, że gwiazdy wpadają do jeziora. Ale jakby spojrzeć pod innym kątem, to na zdjęciu rzeczywiście utrwaliło się kilka spadających gwiazd 🙂


The title occured to me as one can get the impression that the stars are actually falling into the lake. If you look more closely though, you can see that some falling stars got actually immortalized in this picture 🙂

Night at the sea

Cisza, spokój, gwiazdy, miasto w oddali, nagciągająca burza – to jest to 🙂


Peace and quiet, stars, the city far away, the storm seen from afar – this is it 🙂

Pasikonik – Grasshoper

Zwróćcie uwagę jakie ma ciekawe, pasiaste oczy.


Have a look what a curious striped eyes it has.

Apuan walks: Monte Corchia

Gdy pierwszy raz zobaczyłem tę górę pamiętam jakie wrażenie wywarł na mnie fakt, że, mimo środka lata, w okolicach szczytu leżał jeszcze śnieg. Jak już towarzystwo skończyło się ze mnie śmiać to mi wyjaśniło, że to nie śnieg tylko kamieniołom, a kolor nadaje mu słynny biały marmur. Niedawno poszedłem obczaić widok w przeciwnym kierunku 🙂


I remember when I saw this mountain for the first time I was quite impressed there was still snow around the peaks, despite it being July. After a couple of laughs they explained to me that it was actually a white marble cave that I was seeing. Finally I went to have a look in the opposite direction 🙂

Viareggio by Night

Nie jest koniecznym udawać się w niesamowite miejsca celem uzyskania ciekawych fotek (aczkolwiek pomocnym). Czasami wystarczy poszwędać się po okolicy, włączyć w mózgu tryb “węszenie” i jakiś interesujący punkt odniesienia prześlizgnie się przez obiektyw.


It is not paramount to go to an amazing place in order to obtain interesting pictures (although it does help). At times it is enough just to wander around the neighbourhood, switch the brain to “search” mode and something curious is bound to slip through the lens.

The olive fortress

Szwędając się po niedawno przedstawionej fabryce oliwy nie można przeoczyć głównego budynku produkcyjnego w samym środku zakładu. Zerka na Ciebie z góry gdziekolwiek się nie znajdujesz. I wiesz już że, pomimo wielu ciekawych miejscówek, to będzie główna atrakcja wizyty. I nie zawiedziesz się. W innych częściach fabryki większości sprzętu już nie ma, znajdziesz go za to tutaj, aczkolwiek niebanalnie dotkniętego czasem. Atmosfera w środku jest ponura, wielke zborniki zdają się chcieć Cię połknąć swoimi otwartymi paszczami. Można dojść na drugie piętro, wyżej schody są zbyt skorodowane lub zbyt nieistniejące. Generalnie wnętrze to labirynt różnego rodzaju rur ze sterownią na drugim piętrze. Rozpościerał się z niej widok na wszystkie piętra, jednak dzisiaj okno jest już chyba nie do wyczyszczenia. Tak samo jak cały budynek, już nie do naprawy.


Wandering around the recently described olive oil factory you cannot miss the main production building in the middle. It looms at you wherever you are and you know that, even if there are many things to see, this will be the highlight of your visit. And indeed it was. In other parts most of the equipment is gone, here however it is still there, generously touched by time though. Upon entering the atmosphere becomes much darker and gloomier, with the open-mouthed tanks wanting to swallow you. There is a possibility to visit a couple of floors but further up the stairs are either too corroded or too nonexistent. Most of it is a labyrinth of pipes and hoses, with a control room on the second floor with a window overlooking the work area. However the view is very obscured as the window is basically beyond cleaning. Like the whole building, neglected beyond repair.

Zdrowaśki, Długas

Olive oil factory

Chyba nie powinno mnie dziwić, że żyjąc we Włoszech mam fabrykę oliwy w zasiegu ręki. Tę nową, która od czasu do czasu zasmradza radośnie całe miasto (przypomina mi Świecie w Polsce) i tę starą, która prawie dwadzieścia lat temu przeszła na emeryturę. Emeryturę niezbyt aktywną, wiele pozostawiono na pastwę natury lub złomiarzy. Zakład jest całkiem spory. Szwędając się między produkcją i magazynami ładnych parę godzin zeszło. Samej oliwy już nie ma, ale ciekawostki typu buteleczki do degustacji albo faktury na 1428 galonów oliwy wysłanej do New Jersey w 1999 można znaleźć. Doszły mnie słuchy, że jest plan na zrewitalizowanie całego zakładu na użytek publiczny. Dobrze, przyda się. Jeszcze lepiej, że się wbiłem na czas.


I suppose it should not surprise me that while living in Italy I have an olive oil factory as a neighbour. A new one, which smells up joyfully the whole town from time to time (reminds me of a town in Poland with similar exposure) and an old one, sent to retirement nearly twenty years ago. Not a very active retirement, I might add, as many things were left to the fate of nature or scrap collectors. The facility is quite large. Wandering between the production and warehouses cancelled a few hours in a blink of an eye. The oil itself is not there anymore but you can find some curiosities like tester bottles or an invoice for 1428 gallons sent to New Jersey in 1999. I have heard a rumor of a plan to revitalize the whole area for public use. Good, it is needed there. Even better I managed to sneak in on time.

Perspectives

Skończył się dla nas kolejny rok a w jego miejsce zaczął następny. Miejmy tylko nadzieję, że wpisze się pod hasło typu “aby do wiosny” raczej niż “z deszczu pod rynnę”… Nie wszystko jednak można podpiąć pod nasze pojmowanie przemijania czasu. Za milion lat na tym obrazku zmieni się niewiele, może zniknie któraś gwiazda a w jej miejsce wskoczy inna. Krzyża za to z pewnością nie będzie.


Yet another year is finished for us and the next one began. Let us just hope that it will reveal itself to the tune of “after the rain comes sun” rather than “out of the frying pan into the fire”… Not everything fits into our perception of passing time. In a million years not much will change in this view, maybe a star will disappear and a new one will arrive in its place. The cross will be definitely gone though.

Zdrowaśki, Długas