Charlotta Extreme 2018 – Day 1

Po treningu przyszedł czas na wyścig. Jak ich tak wszystkich prawie jednocześnie wpuszczą na tor to ciężko ogarnąć, co się dzieję. Tam ktoś skacze, tu ktoś ląduje, gdzieś się ktoś wywraca, następny w niego wjeżdża… “A Wy sobie tak krzywdy nie zrobicie?!”, “To nie piłka nożna!” odpowiadają. Hehe, proste.


After the training came time for competition. When they let everybody on the track it becomes difficult to figure out what is happening. Here someone’s jumping, there landing, elsewhere someone’s falling, another riding straight into him… “Aren’t you gonna hurt yourself somehow?!”, “This is not football!” they answer. Simple as that 🙂

 

Charlotta Extreme 2018 – warm up

W piątek przed zawodami wpuszczono na tor kilku fachowców celem go przetestowania. Pewnie chcieli sprawdzić, czy nie za trudny dla amatorów 😉 W ich wykonaniu wydaje się to wszystko takie łatwiótkie. Prawda jest natomiast taka, że na tę rurę samemu nawet trudno wejść, co dopiero ze sporym motorem. Ale udało się wspiąć i szerokim obiektywem jaką focię ustrzelić 🙂


On Friday before the competition they let a few pros on the track to test it. I reckon they needed to check whether it was not too difficult for amateurs 😉 In their hands (or wheels) it all seems like a stroll in the park. Mind you, it’s not. The pipe is difficult to climb on your own, let alone together with a motorbike. But I managed to climb it and with wide angle take a photo or two 🙂

Enjoy, Dlugas

 

Charlotta Extreme 2018 – the beach

Działo się. Prawie trzystu zawodników stanęło w szranki, przede wszystkim z samym  sobą, na Charlotta Extreme Enduro 2018. Dwa dni śmigania na plaży, skakania przez przedziwne przeszkody w porcie, a drugiego dnia na przełaj przez las. Pogoda dopisała – w nocy intesywnie podlała tor a w dzień zapewniła ciepełko i słoneczko. Zapraszam na pierwszą relację, z plaży.


One could not be bored. Nearly three hundred participants took up the challenge, mostly with themselves, on Charlotta Extreme Enduro 2018. Two days of racing on the beach, jumping over odd obstacles, and through the forest on the second day. The weather was great – it watered the track generously at night and then provided sun and warmth during the day. Here is the first report, from the beach.

Enjoy, Długi

Wide Nice

Wiele śródziemnomorskich miast zachowało swoje historyczne starówki. Dzięki temu praktycznie w każdym centrum człowiek czuje się jak w muzeum. Czerwone dachy, drewniane okiennice, bardzo wąskie drogi… I właśnie w labiryncie tych wąskich dróżek bardzo przydaje się szerokokątny obiektyw 🙂


Many Mediterranean towns kept their historical town-centres. Thanks to that in practically every town one can feel like in a museum. Red roofs, wooden window shutters, very narrow roads… And in this maze of narrow roads the wide angle lens proves very useful 🙂

 

 

Apple wars

Dawno temu, na odległej wyspie lokalne plemię znalazło pewnego dnia niezidentyfikowany obiekt. Autochtoni nie znaleźli odpowiedzi na pytanie czym to dziwo w ogóle było, ale czuli nieopanowaną rządzę posiadania tego przedmiotu. To niestety wywołało niespotykane nigdy wcześniej walki między różnymi frakcjami…


A long time ago on an island far, far away a local tribe came across an unidentified object. The natives did not grasp what this curiosity was, yet they felt an irresistible urge to obtain this item. Unfortunately this prompted unprecedented fights between various fractions of the tribe…

 

 

Brighton’s street art

Gdyby tak bardziej się na Brightońskich malunkach skoncentrował przy ostatniej wizycie to by pewnie więcej perełek znalazł. Jest gdzie oko zawiesić 🙂


Just a taste, as it was a short visit aimed at something else. Still, pretty much wherever you look there is something to attract your attention. And I don’t mean tags 😉

Zdrowaśki,

 

The West Pier

Tak, brytyjczycy i ich mola. Tu mamy znakomity przykład, wybudowane w roku 1866 służyło zarówno urlopowiczom jak i mieszkańcom przez ponad sto lat. To jest jedyne molo w kraju, które zyskało tytuł zabytku pierwszej klasy (najbardziej chronione zabytki w Wielkiej Brytanii). Dostarczało ono wiele atrakcji, między innymi teatr z prawdziwego zdarzenia. Molo zaczęło podupadać po drugiej wojnie światowej. Stopniowo zanikające zainteresowanie i konkurencja drugiego mola (Palace Pier) doprowadziły do jego zamknięcia w 1975 roku. Od tego czasu powoli popadało w ruinę. Niezliczone sztormy i dwa konkretne pożary tylko przyspieszyły proces. Dzisiaj pozostaje tylko część centralna, na której znajdował się teatr. Odnoszę jednak wrażenie, ze długo już nie postoi…


Yes, the Brits and their thing for piers. This one was build in 1866 and served both the holiday makers and the locals for a bit over a century. It is the first and only pier to have become a Grade I listed building. There was a great number of attractions, including a grand theater in the centre. After the Second World War its popularity was diminishing, partly due to the success of neighbouring Palace Pier. It eventually closed in 1975. Since then the whole structure was slowly falling to ruin. The numerous storms and two big fires in the 00’s surely accelerated the process. The last remaining bit is the the main structure, however it does not seem it will last much longer…

Zdrowaśki,