Wide Nice

Wiele śródziemnomorskich miast zachowało swoje historyczne starówki. Dzięki temu praktycznie w każdym centrum człowiek czuje się jak w muzeum. Czerwone dachy, drewniane okiennice, bardzo wąskie drogi… I właśnie w labiryncie tych wąskich dróżek bardzo przydaje się szerokokątny obiektyw 🙂


Many Mediterranean towns kept their historical town-centres. Thanks to that in practically every town one can feel like in a museum. Red roofs, wooden window shutters, very narrow roads… And in this maze of narrow roads the wide angle lens proves very useful 🙂

 

 

Brighton’s street art

Gdyby tak bardziej się na Brightońskich malunkach skoncentrował przy ostatniej wizycie to by pewnie więcej perełek znalazł. Jest gdzie oko zawiesić 🙂


Just a taste, as it was a short visit aimed at something else. Still, pretty much wherever you look there is something to attract your attention. And I don’t mean tags 😉

Zdrowaśki,

 

Phone booth

Pamiętacie czasy, gdy nie było jeszcze telefonów komórkowych? I te momenty, kiedy trzeba było zadzwonić, ale…


Do you remember the times without mobile phones? And those moments when you had to make a call, but…

Southwark Bridge

Jeden z mniej znanych, a moich ulubionych londyńskich mostów. Pewnie dlatego, że nie ma na nim takiego ogromnego ruchu i zdaje się być względnie spokojny. Fajny z niego widoczek na City ale też w drugą stronę. Chociaż to akurat macie praktycznie z każdego mostu w okolicy.


One of my favourite London bridges. Probably because there traffic is not that heavy and it seems to be fairly tranquil. There is a nice view on the City, as from any bridge in the area.

Zdrowaśki,

A 1,000 years long gig!

Hmm, może nie od razu koncert, ale rzeczywiście ma się odbywać przez tysiąc lat! Zaaranżowany przez ludzi, odtwarzany przez komputer. Już od siedemnastu lat gra sobie jabłuszko na tybetańskich “śpiewających półmiskach” i ani mu przez myśl nie przeszło przestać (bo nie myśli?). Ponoć melodia nigdy się nie powtórzy w ciągu całego tysiąclecia. We wschodnim Londynie jest mała latarnia gdzie można sobie tej muzyki posłuchać, z przyjemnym widokiem na rzekę. Po więcej informacji wyszperajcie sobie “longplayer”.


Well, maybe a “gig” is a bit of an exaggeration, however a thousand years is not! Arranged by humans but performed by machine. The computer has been playing them Tibetan “singing bowls” continuously for seventeen years now and it does not think of stopping (because it does not think?). Apparently the melody will not repeat itself throughout the millennium. You can enjoy it in an East London lighthouse, with a nice view over the river. For more information check out “longplayer”.

Zdrowaśki,

 

 

Barbican

Przyjemnie czasami sobie zadumać, jakie ludzie z przeszłości mieli spojrzenie na przyszłość. Bardzo ciekawą koncepcją jest londyński Barbican, ukończony w latach 70-tych ubiegłego wieku. Przechadzając się między jego budynkami można się poczuć jak w starym filmie science fiction o utopijnym zacięciu, “Brazil” będący moim ulubionym skojarzeniem.

Jest to kompleks bardzo specyficzny, nie wiem czy gdzieś jeszcze realizowano takie projekty na taką skalę – może ktoś coś kojarzy? W każdym razie dobrze, że nie ma ich zbyt wiele, bo stałyby się zwykłą, nudną codziennością…


Sometimes it is nice to have a look at how future was supposed to look according to people from the past. A very interesting concept is the Barbican in London, completed in the 70-ties. While walking between the buildings you might feel like in an old science fiction movie, “Brazil” being my favourite association.

It is a very specific complex, I am not aware of any other projects like that came to realisation in such a scale – any other examples, anyone? Still, it is good they were not many as they would have become just a part of boring, daily routine…

Zdrowaśki,

 

 

 

Ronda – Puente Nuevo

Kolega usłyszał, że w Rondzie ładnie, to padło hasło: “Jedziemy!” Dojechaliśmy, zalogowaliśmy się w noclegowni i zaczęlismy się szwędać. Ładna mieścina. Taka, dajmy na to, typowa, ale nic specjalnego. Do czasu! Gdy z za zakrętu wyłonił się poniższy most chwilę mi zajęło, żeby szczękę pozbierać z podłogi. Niesamowite robi wrażenie! Obejrzeliśmy go z każdej możliwej strony. Pozostało nam tylko wejść do środka no i polatać nad nim – następnym razem 🙂


My friend heard somewhere that Ronda is pretty so we went to have a look at what the fuss was about. We arrived, logged into the accommodation and started wandering around. Nice town indeed, let’s call it “typical” but nothing too special. Until the bridge appeared from around the corner. I spent a moment to collect my jaw. It is truly flabbergasting! We explored it from every available angle. What is left for us to do is entering the structure and flying above it – next time 🙂

Zdrowaśki,