Molino de la Albolafia

Kolejne przypadkowe znalezisko. Stary młyn wyczajony z mostu w Cordobie. Dopiero później się dowiedzieliśmy, że zbudowano go w średniowieczu i że w ogóle się nazywa jakoś… No i że prowadzi do niego ścieżka, co by mógł się człowiek z bliska odrobinę przyjrzeć 🙂


Another accidental discovery. We saw it when passing a roman bridge in Cordoba. Well, we could see straight away it was an old watermill, but only later we found out that it has a name and was built in medieval times. Also, that there is a path leading to for us to have a closer look 😉

Zdrowaśki,

Advertisements

Caminito Del Rey

Już ładnych parę lat się czaiłem na ten spacerek. Zobaczyłem kiedyś na necie jak jakiś wariat przeszedł cały stary szlak bez zabezpieczeń i od tego czasu mi się marzył. W końcu udało się zebrać, kumpla zgarnąć i wio. Wspomniałem “stary” szlak, bo w międzyczasie zbudowali nowy. Ładny, bezpieczny, płatny – słowem, skomercjonalizowany. Ogólnie rzecz biorąc to fajnie – niech sobie zarobią, niech więcej ludzi to cudo zobaczy. Ale, kurde, chciałem się przejść oryginalnym szlakiem!

W każdym razie, i tak super miejsce. Widoczki nieziemskie, co rusz widać resztki starego szlaku. Klimacik jest. Polecam!


I was travelling there in my thoughts for a few years now. I saw online some crazy chap doing the whole old path without a rope and dream about the place ever since. Finally I got a chance, grabbed a friend and we went. I mentioned “old” path because in the meantime they’ve built a new one. Pretty, secure, paid – commercialised in one word. In general it is good – they will make some money, more people will get to see this brilliant spot. But, damn it, I wanted to walk the original one!

Nevertheless, it is amazing anyway. Unearthly views, you can see parts of old path every few meters. It does the trick – highly recommended!

Zdrowaśki, Długas

Ronda – Puente Nuevo

Kolega usłyszał, że w Rondzie ładnie, to padło hasło: “Jedziemy!” Dojechaliśmy, zalogowaliśmy się w noclegowni i zaczęlismy się szwędać. Ładna mieścina. Taka, dajmy na to, typowa, ale nic specjalnego. Do czasu! Gdy z za zakrętu wyłonił się poniższy most chwilę mi zajęło, żeby szczękę pozbierać z podłogi. Niesamowite robi wrażenie! Obejrzeliśmy go z każdej możliwej strony. Pozostało nam tylko wejść do środka no i polatać nad nim – następnym razem 🙂


My friend heard somewhere that Ronda is pretty so we went to have a look at what the fuss was about. We arrived, logged into the accommodation and started wandering around. Nice town indeed, let’s call it “typical” but nothing too special. Until the bridge appeared from around the corner. I spent a moment to collect my jaw. It is truly flabbergasting! We explored it from every available angle. What is left for us to do is entering the structure and flying above it – next time 🙂

Zdrowaśki,