Czarnobyl – black & white

Czasami ciężko ocenić, które barwy bardziej mi odpowiadają. Poniżej kilka zdjęć z ostatniej wycieczki w wersji czarno-białej. Zapraszam


Sometimes it is difficult to choose which tones I like more. Below some pictures from last trip in black and white. Enjoy

Blok

Też takie jak u nas. Nawet meblościanki są praktycznie takie same. Niestety prawie wszystko jest zniszczone, z przyczyn opisanych w jednym z wcześniejszych postów. Żadna kuchenka się nie ostała, wszystkie zostały rozebrane jak ta na zdjęciu albo bardziej. Na szczęście dach się ostał 😉

Ponoć w niektórych mieszkaniach  można (lub można było) znaleźć szkielety domowych zwierzątek. Pamiętajcie, że ewakuowanym mieszkańcom na początku mówiono, że po trzech dniach będą mogli wrócić…


Very similar to polish flats. It was  built more or less the same way across the communist bloc – everybody was supposed to be equal, right? Even the furniture looks familiar to me. Unfortunately everything is destroyed, to reasons I explained earlier. No cooker was left unscathed, they all look at least as naked as the one on the picture. Fortunately, the roof is still there 😉

Apparently in some flats you can (or could) find pets’ skeletons. Remember that the evacuees had been told they would have been able to return after three days…

Szkoła / School

Klasy podobne do naszych. W sumie to ma sens, moją podstawówkę otworzyli jakieś kilka lat później. Jedyna różnica, to że ta szkoła zatrzymała się w czasie. A może to i dla niej dobrze, uniknęła trzydziestu tysięcy reform oświaty… I jeszcze jedna rzecz – u nas nie było basenu, i to jeszcze ze skoczniami!


Classrooms similar to what I was used to. It makes sens, my school was opened only few years after this one. The difference is that here the time stopped. Maybe it came out better for this school in the end. At least it did not have to go through thirty thousand education reforms… And one more thing – we did not have a swimming pool, with the jumping platforms!

При́п’ять

Po naszemu Prypeć. Przypuszczalnie największe, a napewno najbardziej znane opuszczone miasto na świecie, chociaż tego tak na dobrą sprawę nie widać. Wszędzie las – tylko najbliższy budynek od czasu do czasu się pokaże między drzewami. Szerokie ulice zmieniły się z czasem w ciasne dróżki. Przewodnik powiedział, że kiedyś autobusami jeździli na wycieczki. Teraz, tylko busiki. Matka natura odbiera co jej, żadnymi wypadkami i skażeniami się nie przejmuje.

W Prypeci było wszystko – szkoły, szpital, więzienie, centrum kultury, basen, wesołe miasteczko, elektrownia atomowa, co by tylko sobie człowiek zażyczył. Zbudowane jako pokazowe miasto i w sumie wciąż takim jest, tylko z innych przyczyn niż początkowo zakładano.

A w budynkach? Klimat jest, co tu wiele gadać. Szkoda tylko, że wszystko tak zniszczone. Po rozpadzie ZSRR nikt tego nie pilnował to złomiarze i wandale wzięli się do roboty. Chociaż z drugiej strony, gdzie indziej znajdziecie pianino w szybie windy?

Ze względu na ilość zdjęć zrobię kilka postów, wkrótce się ukażą.


In English – Pripyat. Probably the biggest and definitely the most famous ghost town in the world. Although you cannot really see it when you are there – forest all around you. Only now and again some building shows between the trees. Wide roads changed into narrow, single lanes. The guide said they used to go there by coach, now only small vans fit. Mother nature takes back what’s hers and does not care about accidents, radiation or what have you.

In Pripyat there is everything – schools, hospital, prison, cultural centre, swimming pool, amusement park, nuclear power station, whatever one might wish. It was a showcase and well, it still is, just for different reasons then those originally assumed.

And inside the buildings? Well, what to say, very eerie. It is a pity though things got so destroyed. After USSR fell apart no one was minding the place, so scrap collectors and vandals made themselves busy. On the other hand, where else can you find a piano inside a lift shaft?

I took a lot of pictures, so there will be more posts, coming soon.

 

Duga. Part two – brain.

Pinky: Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy?
Mózg: Dokładnie to samo co robimy każdej Pinky, opanowywać świat!”

Heh, brakowało im tylko porządnego centrum dowodzenia. Takiego z modelem Ziemi, superszybkim komputerem, dużą halą z wielkim ekranem, na którym co chwilę aktualizowane byłoby położenie… czegokolwiek, zależnie od tego jakie dane byłyby im w danej chwili potrzebne do skutecznego opanowywania świata! A najlepiej gdyby jeszcze mieli gigantyczny radar do owego centrum dowodzenia podłączony.

Tak mi się jednostka kontrolna skojarzyła właśnie, szczególnie na widok tego modelu Europy i całych pięter z tranzystorami, które razem składały się na komputer o mocy obliczeniowej zbliżonej, jak mniemam, do tego noszonego przez większość z nas w kieszeni spodni.

Pozdrowieni,


Pinky: Gee, Brain, what do you want to do tonight?
Brain: The same thing we do every night, Pinky – try to take over the world!”

Heh, all they were missing was a proper control centre. The one with a model of the Earth, a supercomputer, a great hall with a huge screen on which every second they could update… well, whatever data they needed at the time in order to take over the world successfully! It would have been best if they had a gigantic radar connected to it as well.

That was how I associated this control centre, especially with the model of Europe and whole floors of transistors which all together made a computer with a computing power nearing,  I reckon, those that most of us carry in their pocket nowadays.

Pozdrowieni,

Duga. Part one – body.

Tak się nazywa najbardziej niesamowita konstrukcja jaką w życiu widziałem. Zbudowana przez Rosjan w czasach gdy Rosja i Stany traktowali ich gierki o dominację nad światem całkiem, żeby nie powiedzieć zbyt, poważnie. To jest niepojęte ile wysiłku, myśli technicznej i środków ładuje się w tego typu przedsięwzięcia. I jak łatwo można o nich zapomnieć.

Duga to radar pozahoryzontalny. Ponad 100 metrów wysoki i jednocześnie wkopany 50 metrów w ziemie. Dobrze przemyślana konstrukcja, przepięknie symetryczna i w bardzo dobrym stanie, mimo że nikt jej nie dogląda od minimum dwóch dekad. Ponoć zamknęli ją tuż po tym jak zaczęła poprawnie działać (przedtem jej silny sygnał zakłócał komunikację na swej drodze – wyobraźcie sobie pilotowanie samolotu na ślepo). Dlaczego? Podejrzewam, że podupadanie ZSSR oraz jedna z największych katastrof nuklearnych  w historii miało na to niebagatelny wpływ.

Mieliśmy przyjemność zwiedzać to miejsce sami, całość dla nas. Byliśmy tam tylko trzy godziny, chociaż ja bym potrzebował minimum całego dnia żeby porządnie pobawić się aparatem (może następnym razem). To jest część pierwsza, wkrótce druga.

Zdrowaśki,


That is the name of the most amazing structure I have ever seen. Built by the Russians when USSR and USA were at the top of their world domination game. It is amazing how much resources and thought can be put into projects like this. And how easily they can be forgotten.

Duga was an over-horizon radar. It’s over 100 metres high and goes 50 m into the ground (according to our guide). The structure is well thought, beautifully symmetrical and still in very good shape despite being abandoned for at least two decades. Apparently they closed it just after making it work correctly (initially its strong signal jammed all communications on its way. Imagine flying a plane blind). Why did they do that? I guess the decline of Soviet Union combined with one of the biggest nuclear disasters helped to convince them.

We were lucky enough to be alone on the structure, just five of us. We were there only about three hours, while for me, especially with the camera it is a trip at least for a day! (maybe next time). This is part one, part two coming soon.

Zdrowaśki,

Kuprava

When we were in Latvia we went to visit friends staying in the east of the country. We had a nice evening when, among other things, they were telling us bits about the local area (while mosquitos were showing us their idea of fun). When they mentioned a closed factory, a red lamp flickered in my mind and I persuaded them to take us there the following day in the morning. The place was rather in a bad shape. No equipment left, many floors, walls and ceilings missing, a substantial pond in the middle of biggest hall etc. Obviously, absolutely no one cared about the facility after closure somewhere in the beginning of the 90-ties.

But there was one up-side to this. At least you do not have to worry about some security guy with exaggerated sense of responsibility nosing around. And there was where to roam, as the area was pretty big. After a while we gathered that the place must had been a brickyard (I guess many broken bricks and a pile of clay helped us coming to that conclusion). The whole facility provides a few hours of sightseeing and a few takes to make the camera happy as well. And, as a cherry on the top of the cake, there was a ladder leading to the highest roof 🙂

In the name of experimentation, I have made them black and white this time. Enjoy.

Zdrowaśki,

Długas

IMG_9007 1

IMG_8938_2

IMG_9115_2

IMG_9123_3

IMG_9107 1

IMG_8969_3

IMG_8975_2

IMG_9059_4

IMG_9028_2IMG_9030_4

IMG_9033 1

IMG_9043_3

IMG_9025_3

IMG_9135 12