Abandoned observatory

Hmm, w sumie to nie do końca. Miało być “abandont”. Tymczasem okazało się na miejscu, że zostało “odabandontnięte”.

Poniższe obserwatorium zostało zdubowane około roku 1900 w górach Sierra Nevada, opuszczone w latach 70-tych i ponownie zagospodarowane na użytek Uniwersytetu w Granadzie jakoś względnie niedawno (widziałem post z 2012 roku, na którym było w stanie przepięknie opuszczonym). No cóż, spóźnilismy się na stary Caminito Del Rey, nie zdążyliśmy też na obserwatorium. Przynajmniej byliśmy konsekwentni 🙂

Tak czy owak, jak ktoś będzie w okolicy (zazwyczaj tą okolicą jest Granada) to serdecznie polecam, bo widoczki cudowne, jak to w górach, a to obserwatorium dodaje sporo uroku.


Actually it is not exactly like that. It was supposed to be abandoned, meanwhile it got unabandoned at some point.

This observatory was built around 1902 in Sierra Nevada range, deserted in 70’s and then adapted again for the needs of University of Granada somehow recently (I saw a post from 2012 when it was in a beautifully abandoned state). Well, we were both late for Caminito Del Rey and also missed the observatory. At least we were consequent 🙂

Nevertheless, whoever shall be in that area (that usually being Granada) I highly recommend to go and have a walk around. These are still beautiful mountains and the observatory certainly adds charm.

Zdrowaśki,

 

Czarnobyl – black & white

Czasami ciężko ocenić, które barwy bardziej mi odpowiadają. Poniżej kilka zdjęć z ostatniej wycieczki w wersji czarno-białej. Zapraszam


Sometimes it is difficult to choose which tones I like more. Below some pictures from last trip in black and white. Enjoy

Dach / Roof

Dopiero po wejściu na dach ukazuje się nam rozmiar tego miasta. Z dołu widać tylko niektóre najbliższe budynki. A z góry – całą Prypeć – miasto przeznaczone dla pięćdziesięciu tysięcy mieszkańców. Ciekawy i klimatyczny to widoczek, szczególnie z tym wszechobecnym lasem. Piękny krajobraz.

A w tle? Znowuż ten przeklęty reaktor. W  noc wybuchu, podobnie jak na Moście Śmierci (The Zone), mieszkańcy powychodzili na dachy oglądać niespotykaną, kolorową łunę nad elektrownią. Oni również pochłonęli spore dawki gamma tej nocy.

To już ostatni z reportaży o Czarnobylu. Dziękuję wspaniałej publiczności za wytrwałość i wytrwałym towarzyszom podróży za wspaniałość 🙂


Only after entering the roof you can see the size of the place. From the bottom you can only occasionally notice the closest building but from the top – whole Pripyat. A city made for fifty thousand inhabitants. It looks very interesting and atmospheric, especially with the omnipresent forest. Beautiful view.

And in the background? This bloody reactor again. Upon the explosion, as on the Bridge of Death (The zone), inhabitants went to the roofs to watch this amazing, colourful halo above the power plant. They also absorbed quite a dose of gamma ray that night.

This is the last report about Chernobyl. Thanks to terrific audience for resistance and to resistant travel comrades for terrificness 🙂

Zdrowaśki, Długi

The Zone

Strefa zamknięta wokół elektrowni Czarnobyl ma promień około 30km. Najbardziej znanymi miejscami są Prypeć no i sama elektrownia. Rzecz jasna znajduje się tam wiele innych ciekawych miejscówek, z radarem Duga na czele. Jest to obszar opuszczony, tak, ale nie do końca. W miasteczku Czarnobyl (15km od elektrowni) mieszka na stałe około stu osób, ale tymczasowo nawet do trzech tysięcy. Głównie robotnicy pracujący przy oczyszczaniu strefy.

Klimat jest tam bardzo specyficzny. Niby wszystko ok (tylko trochę pusto). Drzewa rosną, ptaki latają, ryby w jeziorze obok elektrowni mają się wyjątkowo dobrze (nikt ich nie łowi, nie wiedzieć czemu…). Ale co jakiś czas stoi przypomnienie gdzie jesteśmy w postaci znaku ostrzegającego przed promieniowaniem. W tym momencie człowiek zdaje sobie sprawę, że wcale tu tak ok nie jest i cieszy się, że przewodnik przyniósł ze sobą licznik Geigera… Aczkolwiek mi taki klimat jak najbardziej odpowiada 🙂


The zone around Chernobyl power plant has around 30km radius. The most famous places are Pripyat and the power plant itself. Nevertheless there are many more interesting places there, with the Duga radar being a prime example. The area is abandoned, but not completely. In the town of Chernobyl (about 15km form the plant) around a hundred people live permanently, but there are up two three thousand temporary inhabitants. Mainly labourers working towards cleaning the whole place up.

The atmosphere, as one might assume, is very specific. Things seem fine (just bit empty). Trees grow, birds fly, fish are particularly well in the lake close to the power plant (for some reason, nobody fishes them…). But every now and again you can see a clear reminder of where you are, the radiation sign. Whenever that happens one realises that it is not as ok as it seems and is happy that the guide brought the Geiger meter… Nevertheless I do enjoy this atmosphere 🙂

Zdrowaśki

Duga. Part two – brain.

Pinky: Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy?
Mózg: Dokładnie to samo co robimy każdej Pinky, opanowywać świat!”

Heh, brakowało im tylko porządnego centrum dowodzenia. Takiego z modelem Ziemi, superszybkim komputerem, dużą halą z wielkim ekranem, na którym co chwilę aktualizowane byłoby położenie… czegokolwiek, zależnie od tego jakie dane byłyby im w danej chwili potrzebne do skutecznego opanowywania świata! A najlepiej gdyby jeszcze mieli gigantyczny radar do owego centrum dowodzenia podłączony.

Tak mi się jednostka kontrolna skojarzyła właśnie, szczególnie na widok tego modelu Europy i całych pięter z tranzystorami, które razem składały się na komputer o mocy obliczeniowej zbliżonej, jak mniemam, do tego noszonego przez większość z nas w kieszeni spodni.

Pozdrowieni,


Pinky: Gee, Brain, what do you want to do tonight?
Brain: The same thing we do every night, Pinky – try to take over the world!”

Heh, all they were missing was a proper control centre. The one with a model of the Earth, a supercomputer, a great hall with a huge screen on which every second they could update… well, whatever data they needed at the time in order to take over the world successfully! It would have been best if they had a gigantic radar connected to it as well.

That was how I associated this control centre, especially with the model of Europe and whole floors of transistors which all together made a computer with a computing power nearing,  I reckon, those that most of us carry in their pocket nowadays.

Pozdrowieni,

Duga. Part one – body.

Tak się nazywa najbardziej niesamowita konstrukcja jaką w życiu widziałem. Zbudowana przez Rosjan w czasach gdy Rosja i Stany traktowali ich gierki o dominację nad światem całkiem, żeby nie powiedzieć zbyt, poważnie. To jest niepojęte ile wysiłku, myśli technicznej i środków ładuje się w tego typu przedsięwzięcia. I jak łatwo można o nich zapomnieć.

Duga to radar pozahoryzontalny. Ponad 100 metrów wysoki i jednocześnie wkopany 50 metrów w ziemie. Dobrze przemyślana konstrukcja, przepięknie symetryczna i w bardzo dobrym stanie, mimo że nikt jej nie dogląda od minimum dwóch dekad. Ponoć zamknęli ją tuż po tym jak zaczęła poprawnie działać (przedtem jej silny sygnał zakłócał komunikację na swej drodze – wyobraźcie sobie pilotowanie samolotu na ślepo). Dlaczego? Podejrzewam, że podupadanie ZSSR oraz jedna z największych katastrof nuklearnych  w historii miało na to niebagatelny wpływ.

Mieliśmy przyjemność zwiedzać to miejsce sami, całość dla nas. Byliśmy tam tylko trzy godziny, chociaż ja bym potrzebował minimum całego dnia żeby porządnie pobawić się aparatem (może następnym razem). To jest część pierwsza, wkrótce druga.

Zdrowaśki,


That is the name of the most amazing structure I have ever seen. Built by the Russians when USSR and USA were at the top of their world domination game. It is amazing how much resources and thought can be put into projects like this. And how easily they can be forgotten.

Duga was an over-horizon radar. It’s over 100 metres high and goes 50 m into the ground (according to our guide). The structure is well thought, beautifully symmetrical and still in very good shape despite being abandoned for at least two decades. Apparently they closed it just after making it work correctly (initially its strong signal jammed all communications on its way. Imagine flying a plane blind). Why did they do that? I guess the decline of Soviet Union combined with one of the biggest nuclear disasters helped to convince them.

We were lucky enough to be alone on the structure, just five of us. We were there only about three hours, while for me, especially with the camera it is a trip at least for a day! (maybe next time). This is part one, part two coming soon.

Zdrowaśki,